Gdy mam uczesać fryzurę ślubną, bardzo się cieszę, uwielbiam to robić gdyż mam głowę pełną pomysłów. Ponadto jestem artystką, a taka fryzura w efekcie końcowym to przecież małe dzieło sztuki.
Zanim jednak fryzura nabierze jakiegoś realnego kształtu, dużo i długo rozmawiam z przyszłą panną młodą.
Najpierw ustalamy wszystkie szczegóły dotyczące kreacji i dodatków tak, aby fryzura nie odstawała od całości.
Kiedy wszystkie szczegóły są już ustalone, obmyślam plan tej fryzury, ponieważ z upięciem jest jak z domem, może ładnie wyglądać i mieć słabą konstrukcję i wtedy nie przetrwa próby czasu... Dla mnie jako dla fachowca ta konstrukcja to rzecz najważniejsza, estetyka fryzury zależy, bowiem od gustu kobiety.
Koncepcja fryzury i to jak ona ma wyglądać finalnie określa panna młoda, ona bowiem rzadko nie wie jak chce wyglądać w ten dzień. Zazwyczaj ma wymarzoną fryzurę w wyobraźni jak i na zdjęciu... Moje zadanie to stworzenie tego i wykończenie - taka kropka nad "i" - i właśnie za to pragnę być oceniana.
Do każdej klientki podchodzę indywidualnie, rzadko mi się zdarza uczesać dwa razy tego samego koka. Nie jest dla mnie istotne czy czesać do ślubu będę stałą, wieloletnia klientkę czy też zupełnie nową, którą widzę pierwszy raz, ponieważ każdą traktuję jak najlepszą przyjaciółkę lub siostrę, a dla tak bliskiej osoby pragnie się, aby w ten wyjątkowy dla niej dzień wyglądała doskonale.
